Johnny English: Nokaut

thumbnail

Podobnie jak wielki wzór do naśladowania: parodia Bonda polega na wypróbowanych i przetestowanych rozwiązaniach, próbując nadążyć za duchem czasu.

Filmy Bonda zawsze działają według tego samego wzoru: spektakularna scena akcji na początku, czasem bardziej, czasem mniej wyrafinowana skrzynka szpiegowska ze stacjami w egzotycznych lokalizacjach, przynajmniej wątpliwa, piękna kobieca postać, w końcu: długa, ale spektakularna scena akcji, a następnie Happy End w sielankowej samotności. Tak jest od 1962 r. I prawdopodobnie tak pozostanie przez kilka lat, a nawet dekad.

Po „Johnny English” (2003), w którym angielski urzędnik (Rowan Atkinson) wciela się w postać agenta do zadań specjalnych i „Johnny English: Reaktywacja” (2011), gdzie rozwiązuje kilka spraw szpiegowskich w Hongkongu i Mozambiku, pojawił się w „Johnny English: Nokaut” w erze cyfrowej. Cóż, nie on się zmienia, ale otaczający go świat.

Po raz kolejny królestwo jest w niebezpieczeństwie, ponieważ wszyscy agenci Jej Królewskiej Mości są narażeni po cyberataku. Tak więc premier (Emma Thompson) pozyskuje byłych agentów na emeryturze, w tym Johny’ego English, który obecnie uczy w szkole z internatem. Już na pierwszym spotkaniu agenta przypadkowo wykluczył swoich byłych kolegów za pomocą bomby z długopisem.

English w starciu z technologią

Z uporem English przeciwstawia się równie głupiemu Angusowi Boughowi (Ben Miller) jako asystentowi z boku, przeciwnika jakiejkolwiek modernizacji: Zamiast przyjaznego dla środowiska samochodu hybrydowego wybiera starego Astona Martina i rzuca smartfonem jadąc do następnego kosza. Tak więc przesyła swoje wiadomości z budki telefonicznej podczas swojej misji, ale jednocześnie nie mogą być zlokalizowani przez złych facetów.

Podczas gdy English i Bough szukają przyczyny cyberataku na Lazurowe Wybrzeże, premier majstruje przy inteligentnym powstaniu nowej gospodarki (Jake Lacy), aby pozyskać go dla bezpieczeństwa kraju. To, że stoi za atakiem, nie jest spoilerem, ale logiką 007. English jako agent starej szkoły głupio walczy po świecie, z okularami wirtualnej rzeczywistości w Londynie dla ogromnego chaosu, ponieważ uważa wirtualny świat za prawdziwy, ustawiony przez swojego idiotyzmu szlachetną restaurację w Antibes w ogniu i prowadzi mniej lub bardziej udany romans z piękną Ofelią (Olga Kurylenko). Tak, że skończy z parasolką koktajlową w nosie podczas randki.

I tak zwykle: liczne nieporozumienia i nieudolności prowadzą do wielkich i małych katastrof, a ostatecznie do sukcesu. Dzięki swojej chudości i mimice Atkinson biegnie do starej, strzelistej postaci i wywołuje nawet u upartych przeciwników „Jasia Fasoli” więcej niż śmiech. Nowa odsłona Johny English to nieszkodliwa, ale bardzo zabawna komedia akcji.

reżyseria: David Kerr
scenariusz: William Davies
gatunek: Komedia, Szpiegowski
produkcja: Francja, USA, Wielka Brytania
premiera: 21 września 2018 (Polska) 13 września 2018 (świat)
Micorazon
Cześć! Jestem Bartek - miłośnik dobrych filmów, książek i muzyki. Sięgając po nowe pozycje lubię oderwać się od codzienności, stąd do moich ulubionych gatunków należą fantasy i sci-fi. Nie pogardzę jednak żadnym tytułem, który można uznać za dobry w swoim gatunku. Chętnie podzielę się z Tobą ciekawymi, nie zawsze szeroko znanymi, tytułami filmów i książek, po które warto sięgnąć.
Back To Top